Anwil doprowadza do remisu w finale!

Anwil Włocławek pokonał na wyjeździe Polski Cukier Toruń 89:78 w drugim meczu finału Energa Basket Ligi i doprowadził do remisu w serii! Spotkanie nr 3 we wtorek o godz. 18:00. Transmisja w Polsacie Sport Extra od 17:30.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, chociaż po rzutach wolnych Ivana Almeidy i trójce Walerija Lichodieja goście uciekali na pięć punktów. Jak zwykle na dobrym poziomie grali Aaron Cel oraz Bartosz Diduszko, a Polski Cukier zbliżał się do rywali. Na parkiecie pojawił się jednak Aaron Broussard – Amerykanin był nie do zatrzymania. Dzięki jego akcjom Anwil po 10 minutach prowadził 27:19. Jak zwykle ważnym graczem włocławian był też Ivan Almeida. Jego kolejne rzuty sprawiły, że przewaga gości wzrosła do 12 punktów. Agresywna obrona rywali nie pozwalała ekipie trenera Dejana Mihevca na rozwinięcie skrzydeł w ofensywie. Po późniejszej akcji Damiana Kuliga torunianie lekko zmniejszali jednak straty, a po trójce Karola Gruszeckiego zbliżyli się na siedem punktów. Dzięki niesamowitemu trafieniu z dystansu Krzysztofa Sulimy Twarde Pierniki przegrywały po pierwszej połowie tylko 42:46.

Na początku trzeciej kwarty rzut Walerija Lichodieja oznaczał ponownie 10 punktów przewagi gości. Polski Cukier nie chciał pozwolić na nic więcej – pojedyncze akcje Łukasza Wiśniewskiego i Tomasza Śniega nie wystarczały jednak do efektywnego odrabiania strat. Działo się to również dlatego, że Jarosław Zyskowski skutecznie wchodził pod kosz. Skrzydłowy rzucił 13 ostatnich punktów Anwilu w kwarcie i dzięki niemu po 30 minutach było 75:60. W czwartej części spotkania torunianie nadal walczyli o lepszy wynik, a pomagał w tym głównie Bartosz Diduszko. Z drugiej strony bardzo ważne akcje kończyli Szymon Szewczyk oraz Michał Michalak, a włocławienie utrzymywali bezpieczną przewagę. Ostatecznie zwyciężyli 89:78 i doprowadzili do remisu w wielkim finale Energa Basket Ligi.

Najlepszym graczem gości był Ivan Almeida z 18 punktami, 3 zbiórkami i 5 asystami. 18 punktów dla gospodarzy rzucił Bartosz Diduszko.

źródło: plk.pl

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o