Co się dzieje z Anwilem w Hali Mistrzów? Gdzie jest dawna włocławska twierdza?

O wczorajszej porażce Anwilu z osłabionym AZS-em Koszalin w Hali Mistrzów powiedziano i napisano już wiele. Włocławscy fani wciąż nie mogą zrozumieć, dlaczego drużyna, która świetnie prezentuje się na wyjeździe (bilans 11-1), tak źle gra u siebie (bilans 5-4).

 

Po sensacyjnej porażce we Włocławku ze Spójnią Stargard w listopadzie, przyszła kolejna, może jeszcze bardziej sensacyjna, z osłabionym AZS-em Koszalin. Goście przed wczorajszym meczem mieli w lidze na swoim koncie zaledwie 5 zwycięstw i aż 15 porażek. Podopieczni Marka Łukomskiego wygrali z Anwilem bez swojego drugiego najlepszego strzelca. Zabrakło przecież podkoszowego Marko Teijcia (śr. 13.1 pkt., 6.1 zb.). Nie grali także: Jarek Jarecki (śr. 6.9 pkt) oraz Maciej Kucharek (śr. 6.3 pkt). Goście przez całe spotkanie grali siedmioma koszykarzami, a właściwie nawet szóstką graczy, gdyż Alan Czujkowski zagrał tylko 5 minut.

Marek Łukomski miał więc do dyspozycji praktycznie sześciu koszykarzy, a i tak wygrał. Przez cały mecz włocławianie wykonali tylko dwa rzuty osobiste, co pokazuje jak mało agresywnie Rottweilery prezentowały się w ataku. 35-letni Michael Fraser spędził na parkiecie całe 40 minut i nawet przez moment nie miał chwili odpoczynku. Podobnie zresztą jak 34-letni Torey Thomas. Obaj Panowie zdobyli wczoraj 29 punktów. Mecz sezonu rozegrał Bartosz Bochno (23 pkt., 8/12 z gry) i właściwie to wystarczyło, aby pokonać Mistrza Polski w Hali Mistrzów. Szczerze? Dla nas to szok i kompromitacja. Niestety, ta porażka bardzo utrudniła Anwilowi walkę o pierwszą, czy nawet drugą lokatę w lidze po sezonie zasadniczym.

 

,,To kolejne spotkanie u siebie, gdy nie gramy z taką intensywnością, jak na meczach wyjazdowych. Tam skupienie i motywacja jest na zupełnie innym poziomie” – mówił po meczu trener Igor Milicić. Chase Simon powiedział z kolei wprost ,,Wydaje mi się, że podświadomie zlekceważyliśmy przeciwnika”. To chyba jedyne logiczne wytłumaczenie wczorajszej porażki. Anwilu nie usprawiedliwia przecież absencja Michała Michalaka, słabsza forma Josipa Sobina, czy powracający po kontuzji Olek Czyż. Takie mecze Mistrz Polski musi po prostu wygrywać, zwłaszcza na własnym podwórku i po odpadnięciu z europejskich pucharów.

 

Włocławianie na szczęście bardzo szybko będą mieli okazję do rehabilitacji. Już w sobotę gramy u siebie z HydroTruck Radom, a kolejne trzy spotkania w marcu także w Hali Mistrzów z: Legią Warszawa, Miastem Szkła Krosno i MKS-em Dąbrowa Górnicza. Rottweilery muszą jak najszybciej nauczyć się wygrywać u siebie, gdyż bez tego o sukces w tym sezonie będzie bardzo ciężko.

 

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
maksmmimSebik Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Sebik
Gość
Sebik

Nie mogę przeżyć takich przegranych! Oni mieli 6 graczy !!!!! Masakra 😕😐😬😡😢

mmim
Gość
mmim

Dno to mało powiedziane

maks
Gość
maks

Dlaczego wszystkie drużyny walą nam tróje, dlaczego tak słabo bronimy.Nie będzie żadnej rehabilitacji z Radomiem tylko następna gorzka porażka.