Anwil kontynuuje serię zwycięstw w Energa Basket Lidze. Pomimo ciężkich warunków postawionych przez drużynę GTK nasza drużyna zwyciężyła w Gliwicach 81:86. Przy świetnej skuteczności 26 punktów dla włocławian zdobył Walerij Lichodiej.

Zawodnicy jechali do Gliwic zdeterminowani, z jednej strony by podtrzymać serię zwycięstw i piąć się w górę w ligowej tabeli a z drugiej strony z pewnością chcieli zakończyć ten wyjątkowy dla zespołu rok zwycięstwem, założenia zostały zrealizowane chociaż nie było łatwo.

Choć drużyna gospodarzy wywalczyła pierwszą piłkę to worek punktami otworzył Walerij Lichodiej celnym rzutem za trzy punkty. GTK nie pozostało bierne i po chwili za sprawą celnego rzutu Radwańskiego zdołało zremisować. Przez pierwsze 4 minuty spotkania to my byliśmy dwa kroki w tyle i nie mogliśmy wypracować przewagi doprowadzając jedynie do remisów. Dopiero na 5:21 do końca pierwszej kwarty za sprawą Michała Michalaka wyszliśmy na prowadzenie 9:12 i od teraz gospodarze musieli nas gonić. W pierwszej odsłonie meczu prowadziliśmy już 6 punktami, jednak po pierwszych 10 minutach gry przewaga rottweilerów stopniała do 2 punktów (22:24).

Druga kwarta to walka punkt za punkt, żadna z drużyn nie zdołała wypracować widocznej przewagi a wynik przez całą kwartę oscylował w okolicach remisu. Na koniec pierwszej połowy Anwil nadal prowadził dwoma punktami 41:43.

Trzecia kwarta zdecydowanie odmieniła obraz gry. Podopieczni Igora Milicicia od pierwszych minut drugiej połowy powoli lecz zdecydowanie i konsekwentnie budowali swoją przewagę punktową. Głównie za sprawą wyśmienitej gry Walerija Lichodieja na niespełna 3 minuty do końca 3 kwarty prowadziliśmy już piętnastoma punktami (47:62). Ostatecznie trzecia odsłona gry zakończyła się wynikiem 57:68.

Po zbudowaniu takiej przewagi wydawałoby się, że 4 kwarta to tylko formalność a włocławianie kontrolując przebieg meczu spokojnie dowiozą przewagę do końca. Drużyna GTK nie powiedziała jednak ostatniego słowa i ostro wzięła się do odrabiania strat. Ostatnie 10 minut gry gospodarze rozpoczęli od dwóch celnych rzutów Desmonda Washingtona i tym samym przewaga gości stopniała do 6 punktów a na cztery minuty do końca Anwil prowadził już tylko 75:78. Na szczęście Mistrzowie Polski zachowali zimną krew i nie dali sobie wyrwać wygranej z rąk.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
JACEK
Gość
JACEK

Brawa dla Anwilu Włocławek za pokonanie Gliwic !!! Moje obawy się potwierdziły że będzie ciężko wygrać z Gliwicami.Anwil zagrał słabo ale liczy się zwycięstwo.Więc cieszymy się z wygranej Anwilu nad Gliwicami.Ale widać że w Anwilu Włocławek przydały by się wzmocnienia.Trzeba albo za Wadowskiego zatrudnić Polaka pod kosz czyli Olka Czyża,Kubę Wojciechowskiego lub Niedźwiedzkiego albo trzeba zatrudnić za Mihailovića lepszego gracza na pozycje 1-2 lub Hosleya i za Markovića świetnego zagranicznego gracza podkoszowego.Mihailović i Marković grają w Anwilu bardzo słabo.Jeszcze raz Brawa dla Anwilu Włocławek za pokonanie Gliwic !!! Ale musimy grać zdecydowanie lepiej a do tego potrzebne są wzmocnienia.