Mecz ataku. Lekki, łatwy i przyjemny – takie spotkanie zobaczyli kibice w Hali Mistrzów. Anwil pewnie pokonał ekipę GTK. Oprócz wyniku kibiców we Włocławku cieszyć mogą dwie rzeczy. Długi pobyt na boisku, wracającego po kontuzji, Aleksandra Czyża i kolejne dobre spotkania Michała Ignerskiego (10 pkt, 5 zb.), który potwierdza, że wciąż pozostaje zawodnikiem z „pierwszoligowym paszportem”.

Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla włocławian. Po punktach Sobina i Zyskowskiego prowadzili już 8:0. Gospodarze mogli imponować zaangażowaniem w defensywie, dzięki której zespół z Gliwic nie potrafił odnaleźć się pod koszem przeciwników. Choć po chwili za trzy trafił Słupiński, to w odpowiedzi z dystansu trafili też Łączyński i Zyskowski a spotkanie powoli zaczęło przypominać egzekucję nie najlepiej dysponowanych przeciwników. Na sześć minut przed końcem kwarty przegrywali oni już 18:3. Choć gliwiczanie w końcu uporządkowali swoje szyki, to bezapelacyjnie podopieczni trenera Milicicia dominowali na parkiecie, imponując szybkością rozgrywania i zespołowością (13 asyst zespołu). Ostatecznie włocławianie wygrali pierwszą odsłonę 33:19.

Druga kwarta nie przyniosła odmiany. Włocławianie wciąż dominowali a podopieczni trenera Turkiewicza, choć nie odstawali od przeciwników tak, jak na początku spotkania, wciąż nie potrafili odnaleźć recepty na rozgrywający dobre spotkanie Anwil. Po punktach Simona w szóstej minucie kwarty Rottweilery wysunęły się na najwyższe prowadzenie 48:26. Włocławianie grając na znakomitej skuteczności „za dwa” raz po raz znajdowali drogę do kosza przeciwników i przewaga systematycznie rosła, by na koniec kwarty wynieść 31 punktów.

Po przerwie zespół z Gliwic w stylu swej gry nie zmienił nic. To raczej włocławianie zmniejszyli nieco tempo, co pozwoliło na zmniejszenie strat do 26 punktów. Jednak tylko na chwilę, kolejne trafienia Zyskowskiego, Lichodieja i Sobina ponownie zniweczyły wysiłki GTK. Anwil dominował i było jasne, że przeciwnicy mogą walczyć jedynie o zminimalizowanie rozmiarów porażki. Nawet jednak to zadanie wydawało się tego dnia przerastać ekipę ze Śląska. Goście wydawali się pogodzeni z porażką i zbyt powolni i przewidywalni, by móc powstrzymać rozpędzony Anwil.

Kiedy w czwartej kwarcie przewaga włocławian sięgnęła 40 punktów (94:54, na siedem minut przed końcem) na trybunach rozpoczęła się już feta. Anwil wygrał to spotkanie.

Anwil Włocławek – GTK Gliwice 113:81 (33:19, 35:18, 20:17, 25:27)

Anwil: Chase Simon 22, Josip Sobin 16, Jarosław Zyskowski 15, Walerij Lichodiej 11, Ivan Almeida 10, Michał Ignerski 10, Aleksander Czyż 8, Aaron Broussard 8, Igor Wadowski 5, Kamil Łączyński 3, Szymon Szewczyk 3, Adam Piątek 2.

GTK: Myles Mack 13, Marek Piechowicz 12, Maverick Morgan 11, Kacper Radwański 10, Desmond Washington 12, Jakub Dłoniak 8, Szymon Kiwilsza 8, Dawid Słupiński 5, Piotr Robak 2, Riley LaChance 0.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
JACEK Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
JACEK
Gość
JACEK

Brawa dla Anwilu Włocławek za ładne zwycięstwo nad GTK Gliwice !!! Ale w pierwszej rundzie play-off Anwil i tak zapewne przegra ze Stalą Ostrów bo Ware będzie sam w stanie wygrać mecze z Anwilem.A przecież w Stali też są inni świetni gracze.Ale za mecz z Gliwicami duże Brawa dla Anwilu Włocławek !!!!