Szpital – tak jednym słowem można określić tegoroczną sytuację kadrową Anwilu. Chyba w żadnym meczu sezonu ekipa mistrzów Polski nie mogła wystawić najsilniejszego zakontraktowanego składu. Także i w tym, kluczowym dla układu tabeli spotkaniu z ostrowską Stalą nie obyło się bez osłabień, Tym razem musieli walczyć o czwarte miejsce w tabeli pozbawieni podstawowego centra. Josip Sobin do gry wróci najwcześniej za kilka tygodni.

Tego osłabienia nie było widać na początku spotkania, które gospodarze rozpoczęli imponująco. Po strzeleckim festiwalu Almeidy na tablicy wyników pojawił się rezultat 10:0 i rozentuzjazmowana publiczność mogła podejrzewać, że mecz potoczy się według jej oczekiwań. To jednak nie był koniec emocji. Głównie za sprawą rozgrywającego świetne spotkanie Żołnierewicza goście potrafili zmniejszyć przewagę Rottweilerów do pięciu punktów na zakończenie tej części gry.

W drugiej odsłonie kontynuowali swą pogoń. W grze Anwilu brakowało koncentracji, co owocowało kilkoma stratami, jakie nie pozwalały rozbudować przewagi. Niestety dawał też o sobie znać brak Josipa Sobina, dzięki czemu na ich koncie pojawiło się aż 6 zbiórek w ataku, co przełożyło się na kolejne ponowienia w ataku. Na szczęście dla Anwilu gracze z Ostrowa mieli kłopot z odnalezieniem się pod koszem, dzięki temu włocławianie schodzili na przerwę wciąż prowadząc – 40:36.

Duet Chyliński-Nowakowski dał ostrowianom wiatr w żagle na początku trzeciej kwarty. Po ich punktach wicemistrzowie Polski potrafili zmniejszyć prowadzenie Anwilu do trzech punktów, jednak to było wszystko, na co mogli pozwolić sobie goście. Kolejne punkty Almeidy pozwoliły na uspokojenie sytuacji i choć przeciwnicy starali się mocno, niewiele z tych starań wynikało w obliczu spokojnie grającego „swoje” Anwilu. Podopieczni Igora Milicicia kontrolowali sytuację na parkiecie i nie pozwalali sobie na roztrwonienie niewielkiej przewagi.

Kiedy w czwartej kwarcie przypomniał o sobie Żołnierewicz i zawodnicy z Ostrowa zbliżyli się na 6 punktów, kibice gości mogli mieć jeszcze nadzieję na to, że w „meczu o czwarte miejsce” zdołają zagwarantować sobie przewagę własnego parkietu. Szybko jednak odpowiedział Ignerski i Broussard a kiedy polski skrzydłowy trafił zza łuku na 6 minut przed końcem meczu stało się jasne, że  włocławianie to spotkanie wygrają. Osiemnastopunktowe prowadzenie było wystarczającą gwarancją.

Rottweilery do końca utrzymywały dystans, choć grając mocno rezerwowym składem pozwoliły przeciwnikom na zmniejszenie strat. Anwil wygrał ze Stalą 84:78.

Przed rundą play off Anwil zapewnił sobie czwarte miejsce w tabeli i przewagę własnego parkietu w serii ze Stalą. Nie wydaje się jednak, by dzisiejsze spotkanie było zapowiedzią widowiskowego i szybkiego awansu do czołowej czwórki, zwłaszcza w kontekście kadrowych kłopotów włocławian.

Anwil: Almeida 19, Lichodiej 14, Ignerski 10, Łączyński 9, Szewczyk 8, Broussard 8, Zyskowski 6, Simon 5, Michalak 3, Piątek 2, Wadowski 0, Czyż 0.

Stal: Ware 13, Żołnierewicz 12, Chyliński 10, Nowakowski 9, Scott 9, King 8, Kowalenko 7, Maras 6, Szymkiewicz 4, Kostrzewski 0, Jaramaz 0.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o